W zamyśle dekoratora wnętrz, który projektował wystrój gospody po ostatnim remoncie była chyba dyskretna próba ucywilizowania tego miejsca. Robiona z jasnego drewna boazeria, takie same stoły i ławy miały wlać tu nieco optymizmu i ogłady.
Odnowili wnętrze, wstawili nowe meble i na szczęście nie mieli już żadnego wpływu na stałych gości. Stara sprawdzona i mocno podniszczona ekipa
sztamgastów nie opuściła swej gospody, bo niby dokąd mieli pójść. W okolicy nie ma zbyt wielu miejsc dla piwoszy-purystów. Przychodzą często ze swymi psami na piwko i kieliszek czegoś mocniejszego. Króluje tu papierosowy dym a popielniczki pełne są niedopałków. W takich okolicznościach jasne sosnowe meble i taka sama boazeria szybciutko starzeją się nabierając knajpianego szlifu.