Przed jedenastą, o której knajpkę otwierają, zbiera się tu spory tłumek miejscowych. Są robotnicy, są biznesmeni, są seniorzy. Biel kołnierzyków miło miesza się z zapaćkanymi kombinezonami lub codziennym dżinsem. Zawsze chce nam się wejść do takiej knajpki.

Wystrój arcyszwejskowski acz niewiele mający wspólnego z kiczem dla turystów. Górna część okien zaopatrzona w quasi-witraże, przedstawiające oryginalne ilustracje Józefa Lady do powieści Haszka. Oparcia krzeseł zdobi dyskretny portret Szwejka tego też autorstwa. Kilka cytatów na ścianach dodatkowo zdobionych wątkami okołoszwejkowskimi. Nie zmieniło się tu zapewne nic od dziesięcioleci i oby tak pozostało jak najdłużej.

Przy wejściu uroczo uśmiecha się drobniutka kelnerka. Zaopatrzona jest w kolegę o wzroście koszykarza i umięśnieniu godnym bramkarza z pruszkowskiej dyskoteki więc wszczynanie burd wydaje się tu mocno nie na miejscu. Z czasem pojawia się cała galeria kelnerskiej braci płci obojga.

Są zdumieni, że nie zamawiamy nic do jedzenia. Zdumienie to o tyle uzasadnione, że wybór dań oraz ich ceny (tanie jidlo do 15.00) zachęca by korzystać do woli. My korzystamy jedynie z niedrogiego tu Pilznera i radzi z wizyty kontynuujemy naszą anabasis.










aktualizacja wrzesień 2006

galeria
SVEJK RESTAURANT U BRAZDU
ul. sokolovska
<<