Bez paniki, nazwa jest w tym przybytku zdecydowanie najgorsza. Na szczęście to, co brzmi jak rozlewnia napojów gazowanych w Mszanie Dolnej, okazuje się stylową, by nie rzec - rasową gospodą Gambrinusa, bodaj najlepszą w okolicy. Gambrinus dba o to, by jego przybytki nie robiły wrażenia przesytu i utrzymuje je w stylu przaśno-siermiężnym, a "Drinopol" może być tu swoistym wzorcem z Sevres.
W lokalu króluje - jak na klasyczną piwiarnię przystało - drewno, z którego to materiału wykonano i stoły, i ławy, i obicia ścian. Drewniana jest szafka z zamykanymi okiennicami na telewizor, drewnem obity jest bar upstrzony tablicami rejestracyjnymi ze Stanów Zjednoczonych. Jak często w tego typu miejscach bywa, na ścianach spożywającym Gambrinusa towarzyszy zestaw typu: szwarc-mydło-i-powidło: stare radioodbiorniki i instrumenty, chomąta i podkowy, piłkarskie plakaty i buty oraz wystawka butelek nad barem.
Ten (bez-)stylowy misz-masz podoba się i starym i młodym z okolicy, którzy w zgodnej komitywie popijają tu pilzeński bursztynowy trunek. Członkowie Brevnovskiego Klubu Seniora mają swój stolik zarezerwowany od 17.00, ale zwykle i tak przychodzą wcześniej. Otwarta na świat młodzież przynosi ze sobą laptop i odsłuchuje przeboje czeskiego pub-rocka podśpiewując przy okazji, aż trzymająca nad wszystkim pieczę pani barmanka musi ją uciszać.