Stylistyka odrobinę odstrasza. Niby czeska ale prze-elegantyzowana. Leją tu Staropramena, a styliści tego browaru postawili na początku 21. wieku na młodziaków i ich kiczowate, przesycone kolory rodem z emtiwi. Ech, dawne mdłe logo Staropramena....

A nie jest to pierwsze dziwaczne odczucie. Drugim jest wszechogarniające wrażenie że znajdujemy się w jakimś kombinacie piwno-kulinarnym. Labirynt pomieszczeń i ogródków; za każdymi drzwiami - pomieszczenie prowadzące do kolejnej izby, wszystko wyłożone drewnem pierwszej świeżości, a za stołami eleganccy prażanie i - gdzieniegdzie - ich eleganckie dzieci.

Lecz na tym negatywne wrażenia się kończą. Z chwilą zamówienia piwa, zaczynamy nabierać dużej sympatii do tej knajpki. Przede wszystkim, podają nam świetne, świeże i niedrogie piwo. Kolejnych wrażeń dostarcza karta dań - jeśli gdzieś oferują nam tak klasyczne zupy jak jihoceska kulajda lub cockova, a olbrzymia golonka kosztuje 130 koron, to trudno tego nie pochwalić.

Dodatkowo listek cieszy onomatopeicznym zacięciem - w nazwach dań roi się tu od "chro chro", "pip pip" czy "buuu". Dla miłośników dań na wynos, listek oferuje też termobox za jedyne 5 koron. Krótka inspekcja ścian pozwala też zorientować się, że gospoda istnieje tu od przedwojnia, co przecież też nie pozwoli knajpki tej zignorować.

Słowem podsumowania: dla klasycznych miłośników czeskich klimatów polecamy knajpkę obok. Jednak jeśli zwiedzacie Divokou Sarkę z żoną, teściową lub - nie daj Boże - z szefem do spraw reklamy i promocji, to wizyta U Dzbanu może stanowić doskonały kompromis.


aktualizacja 12.08.2006
galeria
RESTAURACE U DZBANU
ul. jenecska 20
<<