Na
pierwszy rzut oka gospoda nie wygląda na miejsce, gdzie dostaniemy
coś do jedzenia. Dostaniemy, dostaniemy. Doskonale i tanio - za 70 koron
polevka i drugie. Bardzo polecamy.
To bardzo spokojna gospoda. Niewiele miejsc. Niewielu ludzi. I cisza.
Troszkę tak, jakby nie wypadało tu wbiegać w rozkrzyczanym
towarzystwie.
Kelner mówi cichutko. Cichutko zachowują się klienci. I my
cichutko raczymy się doskonałym tu jedzonkiem i cudownym
Gambrinusem. Cichutko też dochodzimy do wniosku, że Gambrinus
ów - piwo kiedyś bardzo zwyczajne (jak na praskie warunki,
oczywiście!) wchodzi powoli do absolutnej ekstraklasy.