Klasycznie piękna czeska gospoda umiejscowiona w klasycznie pięknym budynku. Taki też - jidelny listek. Jest wszystko, czego potrzeba by zakosztować czeskiej kuchni. A wszystko to tanie i dobrej jakości. Siedzimy sobie w tej knajpce i zachwycamy się, że powyższe jest regułą a nie - wyjątkiem.
Niestety zaś wyjątkiem a nie regułą jest wygląd tutejszego kucharza, ktorego natychmiast nazwaliśmy pieszczotliwie Kuchcikiem. Pomimo swoich (na oko) 170 kilogramów, żwawym krokiem poruszał sie po kuchni pichcąc tutejsze specjały. Taki kucharz (zdjęcie w galerii robione "z biodra" nie oddaje w pełni uroku Oryginału) musi wzbudzić zaufanie...
PS. Trudno trafić na ul. Miru gdyż nigdzie na ulicy nie ma tabliczki z nazwą. Gdy zapytaliśmy kelnerkę o adres jej zakładu pracy, chwyciła się za głowę krzycząc "Jižis, ja toho nevim!" I pobiegła zapytać szefa. Szef wiedział.