Ciemna, piękna, bardzo stylowa piwnica.
"Vinarna" - więc zapewne podają tu i wino. Trudno powiedzieć - my piliśmy piwo, zajadaliśmy się nadzwyczajnie przyrządzonymi mięsami i było nam tu bardzo, bardzo dobrze.
Właściciel - jeden z najsympatyczniejszych gospodarzy, jakich spotkaliśmy w Czechach przyrządzał wyrafinowane dania kuchni tureckiej i nie krył radości gdy - jak najbardziej szczerze - chwaliliśmy jego kuchnię. A gdy zajechaliśmy tu przed Sylwestrem - z radością zaproponował nam zabawę w w jego lokalu, w towarzystwie jego rodziny.
Spróbujcie to sobie wyobrazić. Sylwester w Czechach z turecką rodziną i rosyjską muzyką. Tańce z kuflem na głowie (to nawet nie jest takie trudne) w winiarni, w której podają hektolitry piwa i orientalne dania.
Zupełnie nie zgadzamy się z poetą Andrzejem Bursą w kwestii opinii o Małych Miasteczkach...