Hotelik
stojący przy
drodze przykuwa uwagę. Kiedyś, gdy nie bylo jeszcze klasycznej
piwiarni w Svijanach, zatrzymywaliśmy sie tutaj notorycznie.
Przestronna, raczej niestety nowoczesna restauracja, oferowała nam
świetne jedzenie, ten pierwszy, najpiękniejszy łyk cudownego
czeskiego piwa (lali Budvara, teraz leją Gambrinusa), a - jako dyscyplinę dodatkową -
rozrywkę pod tytulem "menu po polsku". Niektóre, absurdalne
przykłady tłumaczeń z tej karty stanowiły
prawdziwą perełkę translatoryki kulinarnej. Na
szczęście, dania - klasyczne w najlepszym znaczeniu tego
słowa.
Uwaga dla spędzających Sylwestra we Frydlancie. Knajpka
prawdopodobnie czynna w Nowy Rok od samego rana (tym nas przynajmniej
zaskoczyła w 10-tej godzinie 2003. roku)