Prawdę mówiąc nie wiemy, czy w ogóle miejsce to można w miarę obiektywnie ocenić. Jeśli komukolwiek będzie dane odwiedzić ten lokal to pewnie zrozumie owe rozterki. To jakby połączyć muzykę Britney Spears i Metallicy. Ten lokal ma z takim misz-maszem wiele wspólnego. Z jednej strony jazda totalna, a z drugiej ilość kiczu porównywalna z muzyką głupawego Ich Troje.
Już sama nazwa knajpy sugeruje możliwość zaistnienia niespodzianek. Na zewnątrz zauważyć można następujące napisy: NON STOP, Vinarna Herna , Restaurace, Havrani Club Hnizdo. Przyznacie, że nie wiele z tego można pojąć.
Lokal położony w miejscu ostatecznego upadku i opuszczeniu. W pobliżu jeno bardzo ruchliwa ulica i tory kolejowe. Całość bardziej przypomina Bytom niźli Pragę. Cytując Stasiuka „w takim pejzażu myśli brzmią jak mechaniczna muzyka". Na drzwiach wejściowych reklama Radegasta. Wnętrza dość obszerne. Wystrój więcej niż skromny. Jeśli coś zdobi to miejsce to są to słomianki podwieszone do sufitu, jelenie rogi na ścianach i chińskie wachlarze. Żyrandole niczym z „Fanny i Aleksander" Bergmana tyle, że pewnie made in China. Pełno tu automatów do gier. Są również popularne stoły z piłkarzykami, gdzie można by rozegrać towarzyski mundial. Jest też stary telewizor, w którym w naszej obecności leciał tłumaczony na czeski James Bond.