Pensja przy restauracji reklamuje się w folderze - 15 minut od centrum Pragi - w samej restauracji na Vlachovce odległość ta raczej nie ma znaczenia. Ceny są takie, jak w centrum. Ale któż by wybrzydzał przy golonce za 150 Kč polecanej w karcie jako danie dla dwóch osób i rzeczywiście - zdolnej swą potęgą wypełnić dwóch nawet największych głodomorów.
Któż by nie uwierzył w dobre intencje kucharza, gdy soczysty wieprzowy schabowy figurujący w karcie jako řizek pro cely taliž (bez dodatków 110 Kč ) składa się z 4-ech kotletów, z których każdy gabarytami wystarczyłby za danie główne. Wieprzowym medalionom zapieczonym pod serem niva i szynką (też 110 Kč ), choć w tym przypadku nie oszałamiają obfitością, można pozazdrościć zmysłu dobrania proporcji między składnikami.
Gambrinus do popicia (18 Kč ) nie pozostawia niczego do życzenia, a spożywa się te i inne (m. in. rzadko spotykana kulajda wśród zup za 15 Kč ) specjały czeskiej kuchni w towarzystwie rodzimej ludności, która też nie stroni od zamawiania tu jedzenia, co jest zawsze dobrym prognostykiem. Lepiej celować w obiadowy listek, w którym większość dań kosztuje 69 Kč , ale wieczorny pobyt w lokalu z czerwonymi obrusami gambrinusa na stołach i wieloma kuchennymi meblami i sprzętami też może być udany ...
...przynajmniej do otrzymania rachunku. Mimo raczej zachęcających smaków królujących "U Hofmanu", może się zdarzyć, że gospodę opuścimy z niemiłym absmakiem. Obsłudze podliczającej rachunek lepiej patrzeć na ręce. To też zapewne niechlubny wpływ bliskości centrum Pragi.