"Smichovska Pivnice". Gdy dotarliśmy tu ostatnio pozostało jedynie "ichovska Pivnice". Nie wierzymy by braki uzupełniono przez następne 15 lat. Bo mamy wrażenie, ze bywalcom tej gospody wcale na tym nie zależy. Po co uzupełniać coś, co i tak dobrze funkcjonuje? Po co odnawiać to, co tak naprawdę jest niczym bachowska "Kunst der Fuge"? Dzieło skończone, choć tak naprawdę - nieskończone.

Po tym nieco metafizycznym wstępie czas na konkrety. To jedna z najcudowniej obskurnych i fenomenalnie ponurych piwnych nor jakie znamy. Już wiecie, o co chodzi. Pierwsza nasza wizyta w tym przybytku mimo wszystko była zaskoczeniem. Tyle folkloru w jednym miejscu. No to chyba ne existuje.

Ale to był REAL. Rzeczywistość Vysoczan. Najlepiej siedzieć gdzieś w kąciku i milczeć. Twarze wokoło spuchnięte i przepalone. Pełno tu kobiet, które swą świeżość utraciły z powodów, o których nie ma sensu nic więcej mówić. Pod wpływem alkoholu. Damy są mocno krzykliwe i jakby troszkę nie wpisują się w nastrój ich kompanów. Panowie w tej gospodzie mają imponujące tatuaże i pewnie imponującą przeszłość. Ale najczęściej milczą. Kiedy mówią - mówią spokojnie i bez zbędnych wzruszeń. Oni dokładnie wiedzą ile kosztuje zbyt pospieszne wyrażanie emocji.


Byliśmy świadkami sytuacji dość szczególnej. To nie mogło wydarzyć się w żadnym innym miejscu. W pewnym momencie do gospody wszedł młody Cygan z wielkim koszem w swych rękach. Kosz nakryty był biała serwetą. Byliśmy przekonani, że będzie sprzedawał kwiaty.

Kwiaty w takim miejscu? To byłby temat do naukowych rozpraw. Dobre uczynki w świecie zła.

To nie były kwiaty. Z kosza wystawały długie i piękne kiełbasy salami. Po 100 koron sztuka. Widok recydywistów z papierosami w ustach i z kieliszkami w dłoni obmacujących kiełbasy pozostanie nam na długo w pamięci.

Jeśli przyjdziecie tu tuż przed godziną 11 rano to zobaczycie faceta, który zamiata chodnik. W gospodzie będzie kobieta, która mopem próbuje wymyć to czego wymyć się nie da. On i ona mają uśmiechy na twarzach świadczące o utajonej gdzieś w głębi dobroci. Zapraszają do środka lepiej niż boy z pięciogwiazdkowego hotelu. Są szczerzy bo nie biorą za to pieniędzy. Taka jest ta gospoda.

W chwili gdy legenda Tigra, Czarnego Woła, albo innego Hrocha zostanie ostatecznie pogrzebana przez kult mamony tu znajdziecie prawdziwą Pragę.
galeria
(SM)ICHOVSKA PIVNICE U HUBATKŮ
ul. pod pekarnami 13
<<
mapa on-line