Największe zaciekawienie piwosza-smakosza wzbudzi jednak ogromny słój marynowanych hermelinów na barze będący świadectwem, że schludny wystrój to bynajmniej nie przerost formy nad treścią. W istocie, gdy obsługa popisując się znajomością polszczyzny serwuje "flaczki" czy "wątróbkę" kubki smakowe mają swoje święto. Drštkova za 15 Kč jest tu pyszna, ragout z wątróbki w gęstym sosie z cebulką (50 Kč) - też wyśmienite. Kucharz z Albrechtic zdał też egzamin z česnečki, po jakości której zawsze można poznać dobrą kuchnię. Czegóż można żądać więcej, gdy w pysznym czosnkowym wywarze pływają kawałki ziemniaków, kosteczki szynki i rozkosznie ciągnie się ser, a całość zwieńczona jest "końską" dawką majeranku (15 Kč)?
W tańszej obiadowej karcie ponadto czeska klasyka z gulaszem, řizkiem i smaženym syrem - wszystko za 50, 60 Kč, a dla miłośników maksymalnej prostoty nawet jajka w sosie koperkowym z knedlikiem (w formie "menu" razem z zupą tylko 45 Kč). Ponieważ lokal budzi uzasadnione nadzieje zwarzoną śmietanę do kawy potraktujmy łaskawie jako wypadek przy pracy. Piwa nikt na szczęście nie ważył się tu zwarzyć, a Holba z Hanušovic to trunek, choć marketingowo nie tak prężny jak najsłynniejsze czeskie piwa, to pod względem smaku ocierający się o ekstraklasę. Tutaj dostępny w kilku wariantach (10*, 12*, ciemne) od 15 do 17 Kč.
Chociaż knajpa umiejscowiona jest we wsi zabitej dechami, to chciałoby się w niej zostać dłużej. Dla tych, którzy się zasiedzą przybytek ma też pokoje do wynajęcia.