Nie da się ukryć, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Jeśli więc ktokolwiek z czytelników z przyzwyczajenia wysiada z tramwaju nr 22 na przystanku Pohorelec, sądząc, że pobliska gospoda "U Cerneho Vola" jest już krańcem praskiego piwnego świata, niechaj spróbuje choć raz drugiej naturze się sprzeniewierzyć, a nie będzie żałował.

Pięć przystanków dalej napotkamy na majestatyczne kształty brevnovskiego klasztoru, które można również podziwiać z położonej na przeciwko restauracji, sącząc kufel wyśmienitego piwa - jakże mogłoby być inaczej - Klaster. Choć w samym klasztorze też jest gospoda, obecność "U Klastera" jest ze wszech miar wskazana i godna polecenia.

To miłe miejsce zachęca widokiem na ośrodek życia religijnego, a samo jest centrum towarzyskiego życia dzielnicy. Na smaczny obiad za około 70 Kc z dziennej karty wpadną tu i zażywne starsze panie, i chłopak z dziewczyną, i wszechobecni w Czeskiej Republice budowniczowie lepszego jutra w zachlapanych farbą spodniach ogrodniczkach. Wpadają nawet gdy nie mają czasu - wówczas duże piwo osuszają duszkiem na raz.




A piwo to zacne. Tak jak szlachetność, tak i sąsiedztwo zobowiązuje, więc obecność pysznego beczkowego Klastera z Mnichova Hradiste jest jak najbardziej na miejscu, choć miłośnicy czeskiej piwnej "jazdy obowiązkowej" mogą też wybrać Pilznera lub Budvara. Żeby obsługa nie traciła zbyt wiele czasu na podliczanie rachunków, wszystkie gatunki kosztują 26 Kc za pół litra, choć szczerze powiedziawszy, akurat w przypadku piwa Klaster cena ta nie grzeszy benedyktyńską skromnością. Wybór butelkowych trunków z browaru Primator i beczkowy, skutecznie przeszczepiany na grunt czeski pszeniczny Hoegaarden z Belgii rodem (35 Kc), uzupełniają ten nad wyraz udany przykład piwnego ekumenizmu.

Nic dziwnego, że pokojowe współistnienie różnych typów piw i ludzi zachęca do dłuższego posiedzenia. Jeśli przypadkiem nie starczy czasu, by zwiedzić prawdziwy klasztor, to w gospodzie można obejżeć też jego obrazy i ryciny autorstwa niejakiego J.D. Cernego. Artysta ów zaprojektował też wystrój wnętrza gospody, któremu charakteru nadają ceglane ściany, i trzeba przyznać, że ładnie mu wyszło.

"U Klastera" to doskonałe miejsce, by naładować akumulatry na całodzienną piwną wałęsaninę po Pradze, albo zregenerować siły w jej trakcie. Oczywiście pod okiem świętych Wojciecha i Małgorzaty - patronów gmachu na przeciwko. W końcu, czy kilka kufli Klastera może być grzechem?

aktualizacja wrzesień 2006
galeria
U KLASTERA
ul. belohorska
<<