SZLAK KLASYCZNY
Szlak klasyczny to wspaniały pomysł na połączenie bardzo przyjemnego z bardzo pożytecznym. Pomocny gdy wybieramy się do Pragi z kimś, kto nie widział jeszcze tutejszych zabytków lub gdy sami pragniemy nacieszyć się atmosferą królewskiej Pragi. Możemy wówczas odbyć wędrówkę wzdłuż najbardziej turystycznej z tras stolicy, zahaczając jednocześnie o jej najszacowniejsze knajpki, które potrafią zachwycić nie mniej niż katedra św. Wita.

Jeśli mowa o zabytkach, to najlepiej opisze je klasyczny, drukowany przewodnik turystyczny, my zaś skupimy się na tym, co tam traktuje się po macoszemu - jakie, mianowicie, knajpki wybrać po drodze. Bo gdzie jak gdzie, ale na szlaku turystycznym łatwo o gospody, które omijać należy z daleka.

Na początek ustalmy skalę trudności trasy. Możliwości są dwie: albo pniemy się pod górę z centrum Pragi w stronę Hradczan, albo - ze stoickim spokojem - schodzimy w dół.

My wychodzimy z zalożenia, że życie i tak jest bardzo skomplikowane więc nie ma sensu go dodatkowo komplikować i wybieramy wersję drugą. Jeśli jednak chcecie połączyć wizytę w Pradze z kursem survivalu, obozem dla odchudzających się lub hiper-ekstremalną przygodą dla zblazowanych biznesmenów - wybierzcie wariant odwrotny.

A zatem, voila, wariant nr 2:
Przede wszystkim, jakimś cudem znajdźmy się w centrum Pragi. Powiedzmy, u wyjścia ze stacji metra Narodni Trida na ulicy Spalenej. Jeśli nie jest to weekend, to przed wyjazdem koniecznie zajrzyjmy na jedno piwko do Jelinka, bo taka okazja może się już nie powtórzyć.. Następnie szybciutko wsiadamy tutaj do tramwaju nr 22 lub 23 i siadamy koło okna. Podróż potrwa ok. pół godziny a  widoki przez cały jej czas będą wysoce atrakcyjne. Wysiadamy na przystanku Pohořelec obok pomnika Tycho Brache. Tego, co to zmarł z powodu pęknięcia pęcherza po wypiciu zbyt wielu kufelków czeskiego piwa. Trudno o lepszego patrona dla tej wyprawy, więc śmiało zapuszczamy się w oko praskiego cyklonu.

Prowadzeni przez niemały zapewne tłum turystów już po paru minutach dochodzimy do placu Loretańskiego i uznajemy, że warto było. Warto było się kiedyś tam urodzić, kiedyś tam nauczyć chodzić i trochę - mówić, by w konsekwencji tych mniej lub bardziej istotnych wydarzeń trafić kiedyś na Loretanske Namesti pod nr pierwszy.

Chyba najpiękniejsza praska gospoda, chyba najlepsze piwo w Czechach (o ilu piwach tak mówimy...). Trochę tu ostatnio wielu turystów i mamy świadomość, że i tą publikacją przyczyniamy się do zwiększenia ich liczby ale jak tu nie dzielić sie tym, co w życiu najpiękniejsze: poranek u Cerneho Vola.

Pokrzepieni pożywnym kozelkiem możemy dalej mierzyć się z przepiękna rzeczywistością. Tłum turystów poprowadzi nas w dół w stronę radnickich schodów. Tutaj położona jest gospódka U Stare Radnice. Część z tłumu ochoczo wejdzie do środka i pożałuje gdy przyjdzie do płacenia rachunku. My natomiast albo zatrzymamy się w knajpce 5 metrów nizej, albo - jeśli jesteśmy twardzi i potrafimy przejść sto metrów w Pradze o suchym kuflu - dojdziemy schodkami do najsłynniejszej praskiej ulicy - Nerudowej. Tłum turystów nie słabnie lecz dywersyfikuje się na tych, co właśnie wyszli z knajpek i tych, co dopiero mają zamiar. Lecz my ignorujemy większość tutejszych gospód (możemy zastanowić się nad knajpką U Sedmi Svabu, jeśli lubimy mroczne, średniowieczne klimaty, prażony groch i kruszowickie piwo...) i zatrzymujemy się dopiero pod numerem 13. ulicy Nerudowej. Są tu ze 3 knajpy ale do żadnej z nich, oczywiście, nie wejdziemy. To byłoby zbyt proste. Wejdziemy natomiast w bramę i skierujemy sie na sąsiednie podwórko. Jeszcze tylko podnosimy głowę i kontrolujemy czy widać taki oto obrazek:.       Tak? No, to skręt w prawo i podchodzimy do budynku, ktory wynagrodzi nasze zmagania: gospoda z wielkim napisem Vsebaracnicka Rychta. Warto było.

Piwo svijanskie to mistrzostwo olimpijskie ale raczmy się nim z umiarem bo w promieniu parudziesięciu metrów będą do odwiedzenia jeszcze dwie szlachetne gospody.

Natychmiast po powrocie na Nerudovkę po przeciwnej stronie ujrzymy praską legendę - U Kocoura. Straciła już wiele ze swego blasku ale zajrzec tu wypada. A skoro zajrzeć, to i wychylic kufelek szacownego Budvara, prawda? Takie małe veni, vidi, vici. A potem dziarsko pod górkę uliczką, do której przylega Kocour dojdziemy do najspokojniejszej w Pradze, urokliwej Thunovskiej. W lewo czy w prawo? Dobrze by było najpierw w lewo a potem zawrócić i - w prawo. Jeśli jednak czujemy, że nie usadowimy w sobie bezkonfliktowo kolejnych dwóch kufli, tym razem Pilznera, zrezygnujmy z Króla Brabanckiego i skierujmy się w dół - wprost do świętej gospody U Hrocha. Tutaj możemy sobie pozwolić na wiele bo następna knajpka - naprawde daleko, a i po drodze zmagać się będziemy z nieznośnym tłumem turystów. Zacznie się on gdy wrócimy na szlak na Rynku Małostrańskim. Poprowadzi w tłoku przez Most Karola i wciśnie nas w wąskie uliczki Starego Miasta. Na ul. Husovej tłum skręci w prawo ale tylko na chwilkę, by zaraz potem skręcić w lewo. My natomiast w lewo nie skręcimy bo 10 metrów dalej czeka nas mekka wszystkich czechofili.

Jeśli macie w sobie choć odrobinkę szacunku, owe 10 metrów powinniście pokonać na kolanach. Zdjęcie czapki jest już absolutnym minimum. Oto przed nami gospoda U Zlateho Tygra. Jeśli będzie wolne miejsce - możecie uznać, że dokonaliście już w życiu wszystkiego, co istotne i można umrzeć ze szczęścia. Jeśli jednak wolnych miejsc brak - wstrzymajcie się aż parę miejsc się zwolni. Być tak blisko i nie wstąpić do Zlateho Tygra to tak jakby kupić serek ołomuncki i radować się tylko jego zapachem, albo jakby zapisać się do SLD i pozostać biedakiem.

U Tygra możecie siedzieć godzinami i na pewno nie będzie to czas stracony. I koniecznie do piwa zamówcie řizek w bramboraku. A jeśli wyjdziecie stąd przed 23 to warto jeszcze ulicą Husovą skierować się na południe w stronę ul. Na Perstynie. Tutaj odnajdziecie ostatni bastion piwnej Pragi - gospodę U Medvidku. Nie będzie to już ten sam Medvidek co parę lat temu ale bardzo wiele jeszcze zostało z dawnego czaru. Na pewno zajrzeć warto.

Tuż obok stacja metra Narodni Trida. To stąd rozpoczynaliśmy naszą wędrówkę. Spójrzmy wstecz - najpiękniejsze zabytki Pragi. Czyli Niedźwiadek, Złoty Tygrys, Hipopotam, Kocur, Siedem Karaluchów, Czarny Wół...   I jak tu nie zostać zoofilem?
mapa
<<