Za siedmioma domami, za siedmioma ulicami był sobie Kocur. Ta opowieść zaczyna się jak bajka, bo bajeczna była niegdyś knajpa, o której mówimy, ale czasy, gdy należała do naszych ulubionych wydają się dziś tak odległe, że niemal baśniowe.
Kiedyś fantastycznie położony na początku ulicy Nerudovej "Kocur" był stałym punktem na piwnym klasycznym szlaku i z każdą wizyta dostarczał mnóstwa powodów, by nie ominąć go następnym razem. Przesiadywali tu miejscowi piwosze popijając pilzneńskiego Pilznera i zagryzając którymś z przebogatej oferty serów. Zagraniczni turyści, którzy też tu wpadali schodząc z Hradczan, stanowili interesujące uzupełnianie klienteli i świadectwo światowej klasy tego miejsca, w którym zgodnie obok siebie - jak nakazuje najlepsza czeska piwiarniana tradycja - czas spędzali wielcy i zwyczajni tego świata.
Legenda (?) głosi, że prezydent Vaclav Havel zaprosił tu na piwo Lecha Wałęsę (też podówczas prezydenta), lecz swobodną rozmowę i takież delektowanie się Pilznerem uniemożliwiła im wataha szkockich kibiców piłkarskich, która tego dnia zjawiła się w Pradze, by dopingować swoją drużynę.