Nie jest to typowa piwiarnia. Bardziej pasuje określenie jadłodajnia. Dobra jadłodajnia. Knajpa stylizowana właściwie nie wiadomo na co.
Wystrój raczej w ubogim i złym guście. Na ścianach jakieś bure malowidła. Meble z płyt pilśniowych plus kanapy obite tandetnym flauszem przypominają raczej mieszkanie ubogiego Polaka niz praska gospodę. Droga do toalety wiedzie przez korytarz z płyt pilśniowych.
Ale dość narzekań. To, co najważniejsze jest tu absolutnie poza krytyką. Piwo pojawia się na stole błyskawicznie. Staropramen za 19 koron zawsze świeży i odpowiednio schłodzony. Zdziwicie się, że tak mało interesujące na pierwszy rzut oka miejsce przyciąga tak wielu klientów. Ci, którzy w porze obiadowej okupują lokal wiedzą jednak, że jada się tu po prostu bardzo dobrze. Porządny kawał kucharskiej roboty. Ceny również nie pogorszą wam nastroju. Wszystko w granicach 80-100 koron. Kelnerki zawsze uśmiechnięte i życzliwe. Lubimy to miejsce.
Reasumując, trudno byłoby oikreślić to miejsce jako magiczne, ale jeśli szukacie spokojnej gospody z dobrym jadłem i smacznym piwem to warto tu zawitać.