Kolejny staromiejski lokal, który warto odwiedzić. Raczej nie jest to miejsce, gdzie warto zatrzymać się na dłuższe posiedzenie, ale małe jasne kruszovickie piwo, czemu nie? Trochę brakuje tu tego pięknego zapachu jaki niepodzielnie panuje w gospodach serwujących jedzenie.
Tu można tylko się napić. Piwo leją do niezwykłej urody kufli z logo browaru Kruszowickiego. Fajnie byłoby mieć taki kufel. Piwo kosztuje 30 koron. Ciepłe pomarańczowożólte ściany dobrze pasują do brązu krzeseł i ław. Na przeciwko naszego stolika obraz zamyślonej chłopki. Nie wiadomo czy przeżywa coś radosnego, czy może pogrążona jest w smutku. Na stołach lampy naftowe w bardzo wymyślnych kształtach. Każda inna i każda piękna. Popielniczki z wielkich muszli. Aż szkoda strząsać do nich popiół. Lokal odwiedzany jest raczej przez gości mówiących innym niż czeski językiem. Po paru chwilach zaczynamy być głodni a tu przecież nie dają jeść. Wybywamy.