To naprawdę klasycznie piękna gospoda. "Knajpą" nie da się tego nazwać. Właśnie "gospoda". Wielka ale przytulna. Wiele praskich lokali wygląda podobnie ale ta wyjątkowo nam się podoba - olbrzymie ławy, solidna boazeria, a na ścianach mnóstwo starych plakatów, niepotrzebnych wywieszek i zdezaktualizowanych tablic. Naszym ulubionym jest plakat pokazujący mało estetyczne, z lekka mongolskie zróżnicowanie etniczne mieszkańców dawnego ZSRR. Zdjęciom towarzyszy bardzo już - na szczęście - retoryczne pytanie: "SSSR - Tvoji Bratři ?"
Sam zatem wygląd gospody oraz jej lekko niewidoczna, profesjonalna obsługa wystarczyłyby by spędzać tu mile czas. Ale do tego dochodzi jeszcze argument kulinarno-browarniany. Gotują tu wybornie, niedrogo i do późna. Doskonały trzy-daniowy "obiad" można zamówić nawet w okolicach 22.00. A do niego parę kufelków. Mimo, że na zewnątrz reklamuje się tylko Gambrinus, to dostaniemy tu również doskonałego Radegasta w równie doskonałej, rzeźbionej szklanicy. Choć my wpadalibyśmy tutaj nawet gdyby kelnerzy nagle zwariowali i zaczęli tu nalewać np. Harnasia lub inszą Tatrę...
Do gospody tej przychodzą chyba jedynie miejscowi. I wcale im się nie dziwimy. Turystów tu raczej nie uświadczycie, a jeśli tak - to z pewnością będziemy to my.