LIBEŃ
u jaguszki
u horkych
na palmovce
Libeń trzeba smakować powoli choć czasem smak tej dzielnicy wydaje się dziwnie cierpki. Taka zaniedbana, biedna i pechowa.

Jeśli ktoś świadomie decyduje się odwiedzić Libeń to pewno po to, by zobaczyć miejsca, które opisywał Hrabal. Czy są tu jeszcze jakieś atrakcje? Nie ma. Nie ma żadnych. Jest wyjątkowo brudno, szaro i byle jak. Pozornie.

W ilościach niespotykanych w innych rejonach Pragi spotkać tu można ludzi przegranych, żyjących na marginesie naszego europejskiego cywilizowanego życia. Są brudni i nie wzbudzają zaufania. Pasują do tego miejsca. Siedzą najczęściej przy południowym wejściu do metra dokładnie tam gdzie był dom Hrabala i piją dające złudzenie normalności i szczęścia trunki. Może to jakiś komentarz losu do twórczości pisarza, który pewnie miałby wśród nich przyjaciół.


Najbrzydsze na świecie metalowe budki, w których sprzedaje się parki v rohliku i małe co nieco - zbudowane przez jakiegoś estetę-szaleńca stanowią mimowolnie centrum tego świata. Położone obok żydowskiej synagogi są swoistym kontrapunktem dla jej prostej urody. W ogóle Libeń to kontrapunkt dla całej przepięknej Pragi.

Hrabal otworzył nam oczy pokazując absolutne piękno tego z pozoru brzydkiego świata. Jeśli pokochacie Libeń będziecie kochać cały Boży świat i to bez względu na wcześniejsze uprzedzenia i codzienną małostkowość. Czy to jest trudne? Chyba nie.

Do zobaczenia na Libni.
na vlachovce
na rużku
u krale jiriho
drevona
u rokytky
na ztracene varte
u karla IV
na raně
u hofmanů
u zdi
merkur
u jarolimků
slavka
u chcipaka
u romana
u bulovky
<<