Tak naprawdę w naszych praskich wędrówkach jest jakaś forma ucieczki od tego co otacza nas na co dzień. Mała Strana to miejsce, w którym bez trudu można uwolnić się od tego wszystkiego co w życiu zbędne i pozorne. Tu w końcu odnaleźć można zwyczajny święty spokój.
Wąskie brukowane uliczki, malownicze kamienice i bajeczne ogrody. Turystów jest tu zawsze wielu, ale tłoczą się zazwyczaj na utartym szlaku królewskim. Odrobinę z boku toczy się zwyczajne ciche i pospolite praskie życie. O zabytkach możecie przeczytać w przewodnikach. Dla tych, którzy chcą połączyć pożyteczne z przyjemnym jest tu wiele atrakcji. Nie ma co się dziwić, że znaczna część restauracji nastawiona jest na ludzi raczej zamożnych. Ceny nie należą tu do niskich, ale i tak w porównaniu choć by z naszą wesołą stolicą można je zaakceptować. W jednej z najdroższych i najbardziej eleganckich restauracji Małej Strany "U Zlate Hrusku" można zjeść przygotowany zestaw obiadowy za niecałe dwieście koron popijając piwem za czterdzieści. Wyobraźcie sobie wizytę u Fukiera z trzydziestoma złociszami w kieszeni. Nie wiem czy starczyło by na szatnię...