W gospodzie działa schemat zwany przez nas z argentyńska "Ręką Boga" - gdy kończy się piwo kelner podaje ci następne bez zbędnych formalności typu zamówienie. Układ to, jak widac prosty i szlachetny. Są tylko dwa sposoby wyrwania sie z tego zaklętego kręgu kolejnych szklanic przepysznego gambrinusa: wyraźnie zaznaczyć, że to piwo będzie naszym ostatnim lub odwiedzić knajpkę na pół godzinki przed wieczornym zamknięciem. Albo poddac sie owemu zaklętemu kręgowi. To może okazać się wcale przyjemne...
(Uwaga: zdarza się, że pomimo informacji o godzinach otwarcia 10-23, kelnerzy zamykają restaurację o 22. Zdarzylo się to podczas naszej ostatniej wizyty. Wieczorem nie można też niestety liczyć na teple jidlo.)