Gęsty, ciemnozłocisty trunek o nazwie "Oldgott" jest pełny i treściwy w smaku, solidny w zawartości alkoholu i ekstraktu i tak świeży, że wręcz czuć w ustach posmak chmielowych szyszek. Jak wyjaśnia uczynny kelner, w restauracji nie można go podawać, bo nie życzy sobie tego browar z Budziejowic. Ale, jak dodaje, obsługa zamierza ściągać do piwniczki zagraniczne wycieczki, więc wyraz "oldgott" przestanie się już wkrótce kojarzyć tylko z Karelem Gottem. Na turystów obliczona jest też, niestety, cena trunku (50 Kc za pół litra) oraz towarzyszące mu atrakcje - w kolejnych pięknych salach na zapleczu "Medvidków" mieści się też małe piwowarskie muzeum i kabaret.
Na razie całe przedsięwzięcie jest dopiero "na rozruchu", więc mało kto o nim wie. Kelner skończywszy wyjaśnienia wychodzi i wraca do obowiązków "U Niedźwiedzi". Zanim wróci, by zaproponować kolejny kufelek, można samemu posiedzieć w niesamowitej sali, delektować się jedynym w swoim rodzaju piwem, zastanawiać się nad tym, ile jeszcze takich tajemnic kryje w sobie czeska stolica i co jakiś czas szczypać się, by sprawdzić, czy to wszystko dzieje się naprawdę ...