Eklektyczny, aczkolwiek przyjemny lokalik na schodach Janskiego Vrsku poniżej najbardziej eksponowanej restauracji "U sedmi Svabu". Trzeba wejść przez bramę na podwórze zastawione stołami nawet w drugiej połowie października (część stolików należy do położonej na przeciwko knajpy "U magistra Kelyho").
"Osiołek" w środku oferuje stylistyczny miszmasz, w którym jednakże miło można się odnaleźć. Na ścianach od reprodukcji Picassa po plakaty ze zwyciężczynią cyklistycznych zawodów Opla z lat 20-tych. Na podłodze zaś drewniane ławy sąsiadują z okrągłymi zydelkami, można też zapaść się w starej kanapie.
U osiołka dają w żłoby - osluv jidelny listek (jest też napojovy) zachęca typowo czeskimi daniami - w tym niedrogimi gulaszem z knedlikami za 65 Kč i svičkovą za 75 Kč. Bramborove knedliky faszerowane wędzonką i obłożone kapustą za 65 Kč kuszą z tablicy.
Po tylu plusach - czas na minusy. Obsługa, niestety, zdaje sobie sprawę, że pracuje w tej części Pragi, gdzie turysta nie zawsze odróżni 200 koron od wydanych mu "przez pomyłkę" stu. Proceder nasila się szczególnie w sezonie, gdy wielu kelnerów-licealistów w ten sposób dorabia sobie na markowe trampki. Patrzcie im na ręce.