Kwaśnicowy Staropramen wygląda i smakuje iście niebiańsko. Jest bodaj najbardziej mętny ze wszystkich
niefiltrowanych piw, a jego matowo-złota barwa to jeden z najpiękniejszych kolorów znanych ludzkości.
Przynajmniej tej jej części, która pije piwo.
Jego smak to też absolutne szczyty kunsztu warzenia piwa, zdaniem niektórych znawców, niedoścignione w
swojej klasie przez innych mistrzów czeskiej sztuki piwowarskiej. Jest lekki, ale pełny i tresciwy, delikatny
ale odpowiednio wyrazisty, łechcący charakterystycznym posmakiem kwaśnic, ale tworzący perfekcyjną harmonię z
chmielową goryczką.
Takie piwo jest w stanie ściągnąć amatora złotego trunku nawet na koniec świata. Na szczęście
wystarczy w zabudowaniach browaru Staropramena na praskim Andelu odnalezć lokal "Na Verandach", zamknąć oczy
i delektować się jednym z najdoskonalszych trunków swiata... I lepiej przez chwilę oddać się marzeniom, bo
gdy się oczy otworzy, to trzeba skonstatować, że życie jednak nie do końca jest bajką.
"Verandy" to jedyne (!) miejsce w całej Pradze, gdzie dostaniemy kwaśnicowego Staropramena i aż by
się prosi, aby takie miejsce urządzone było zgodnie z tradycją czeskich piwnych świątyń. Tymczasem lokal
przypomina coraz popularniejsze wśród młodych Czechów "sieciowe" przybytki pokroju "Petrofenej husy", a
panujące w nim zwyczaje jeżą szanującemu się piwoszowi włos na głowie. Kelner w firmowym T-shircie zastępuje
drogę już przy wejściu, informując, że miejsca należy rezerwować z kilkudniowym wyprzedzeniem. łza się w oku
kręci patrząc na większość pustych stolików. Nie pomaga też świadomość, że wkrótce zapełnią się młodą
klientelą raczej poszukującą miejsc, które są trendy, niż doceniającą zaszczyt obcowania z geniuszem sztuki
warzenia piwa.
Piwoszowi przychodzi najczęściej szukać szczęścia (czyli wolnego miejsca) w położonym na przeciwko
piwnym barze konsekwentnie urządzonym na młodzieżową modłę z wysokimi barowymi hokerami, stołami obitymi
mosiężną blachą i roześmianymi dwudziestolatkami na fotosach z festynu browaru Staropramen z 2002 r. Mina
rzednie za to gościom, gdy spojrzą na tablicą z przekąskami - tatar za 209 Kc, tlacenka za 59 Kc,
pivni syr (tutaj z epitetem pro znalce) za 76 Kc ... Nie da się ukryć, że pro znalce to
stanowczo za drogo.
Na szczęście cena największego skarbu lokalu ustalona została rozsądnie - za pół litra kwaśnicowego
Staropramena zapłacimy 26 Kc. Podobnie za inne wyroby browaru na Smichovie. Droższe są piwa z krajów
Beneluxu, jeśli ktoś zapomni się w nierozsądnym kosmopolityzmie. Ten kosmopolityzm rozciąga, niestety, nad
"Verandami" swój złowrogi cień. To miejsce ładne, schludne i w sumie miłe, ale takie, które zapewne spotkać
można od Aten po Reykjavik. Tymczasem jedyny w swoim rodzaju trunek z pewnością godzien jest jedynej w swoim
rodzaju praskiej gospody.