STAROPRASKI HOSTINEC U PROVAZNICE
provaznicka
Zaskakujące odkrycie. Tym razem dolny Wacławiak. Jak to się stało, że do tej pory nie znaliśmy tego miejsca? Warto czasami wejść w inna uliczkę niż te, którymi podążamy zazwyczaj. Samo serce starego miasta, rzut beretem od stacji metra Mustek i naprawdę miła gospoda.

W nazwie jest słowo "staropraski". Implikuje ono wystrój restauracji. Sporo tu akcentów rodem z surowego średniowiecza. Ale wszystko podane z umiarem, bez zbędnego przesytu. Czysto, schludnie i porządnie. Na styku ściany z sufitem jakieś łacinskie teksty. Chyba nie dotyczą tematów piwnych. Miejsca tu sporo. Ceny dań serwowanych w południe nie przekraczają 85 koron. Zupy są za 20 koron. Leją Pilznera za przyzwoite pieniądze.

Reasumując, było to miłe zaskoczenie. Położenie czyni ten lokal absolutnie pożądanym zwłaszcza w sytuacji gdy remont Pinkasa doprowadził do tak druzgocących efektów. Tym razem brak refleksji na temat jakości jadła, ale obiecujemy pobiesiadować tu dłużej innym razem.
<<
mapa on-line