PUŁAPKI JĘZYKOWE
Choć może to się wydawać zaskakujące, polszczyzna śmieszy Czechów jeszcze bardziej niż nas śmieszy język czeski. Śmieszy do tego stopnia, że - jak wspomina A.Mestan - nie pozwala spokojnie obejrzeć poważnego polskiego filmu widowni składającej się z poważnej czeskiej inteligencji. Pierwsze zdania filmu i i stateczni, brodaci intelektualiści w kraciastych marynarkach pokładają się ze śmiechu. A i sami doskonale pamiętamy, jak nasze pierwsze wizyty w prowincjonalnych miasteczkach czeskiej republiki i zdania mówione wyraźną polszczyzną, nieskalaną jeszcze czeskimi zwrotami wywoływały nierzadko na przemian szczerą uciechę lub - przerażenie.
                                                IĆ SIOBJE DZIO DZIOMU!
Dlaczego tak się dzieje? Poza ewidentnym czynnikiem leksykalnym , o którym za chwilę, ważną rolę odgrywa też sposób wymawiania niektorych dźwięków. To fakt, że Czesi nie rozróżniają np. "ż" i "ź". Nasze twarde "sz" zmienia się w mięciutkie "ś". W ten sposób szlachetna "szkoła" staje się dziecinną "śkołą", a dumny "człowiek" - lekko zawstydzającym "ćłowiekiem". No i, ta czeska tendencja do zdrabniania wyrazów. Tendencja wynikająca na poły z dobrodusznego charakteru naszych sąsiadów, na poły zaś - z gramatyki czeskiej, gdzie niektóre końcówki (np. "-ećko") nie są zdrobnieniami mimo, że tak właśnie brzmią po polsku. I mamy efekt lekko komiczny. Miły dla ucha, gdy mówi do nas radosna Czeszka, kuriozalny zaś - gdy stanowi dubbing kina akcji...

Jak jednak całą sprawę widzą Czesi? Z ich punktu widzenia, to my wymawiamy miękko spółgłoski twarde! Otóż, w wyrazach pokrewnych nasze "dź" i "ć" brzmią po czesku - "d" i "t". Polskie "ń" to czeskie "n" itd.. No, to wyobraźcie sobie teraz, że istnieje język, w którym polskie zdanie: "Znowu tu stoi zamiast biec sobie do domu" byłoby wymawiane: "Źniowu ciu ścioi ziamiaść bieć siobie dzio dziomu". Dokładnie tak nas słyszą Czesi...
Dodajmy do tego niezrozumiałą dla Czechów manię "panowania" - Polacy zwyczajowo mówią do siebie per "pan", Czesi zaś uważają tę formę za niewyobrażalnie dostojną. I efektem w "czeskich uszach" jest melanż napuszonego stylu z dziecięcą wymową. I znów, Czesi twierdzą, że nasz język pociągająco brzmi jedynie w ustach pięknych Polek. No, ale w ustach pięknych kobiet nawet język niemiecki, lub - nie daj Boże - holenderski potrafią brzmieć pięknie...

Do tego dochodzą wspomniane juz różnice leksykalne. Wiele słów znaczy w obydwu językach coś zupelnie innego. Najważniejsze (czyli najniebezpieczniejsze) wymieniamy poniżej. Dodatkowo, wiele słów czeskich, brzmi dla Polaka staroświecko, np. "żivot" lub "ćloveće!". Natomiast wiele polskich terminów Czesi rozumieją w ich oryginalnym, zapomnianym dla nas znaczeniu. Np. "samochód" to coś co samo CHODZI, a "wycieczka" - coś, co... wyciekło. Część zaś brzmi dla nich egzotycznie. Podobno słowa typu "pociąg" lub "korkociąg" to klasyczna... japońszczyzna! "Po-Tsiong!". "Kor-ko-Tsiong!".
No, i dochodzimy wreszcie do słynnych wyrazów dwuznacznych. Dwuznacznych na styku dwóch języków. Igranie z nimi może skończyć się niespodziewanym ciosem w twarz za niemoralną propozycję, dwoma dobami aresztu za obrazę policjanta lub - w najlepszym razie - ciężkim skanadalem dyplomatycznym. Dla własnego bezpieczeństwa więc nauczmy się tych słów:

SŁOWA POLSKIE:
"Szukać", "merdać" i "ładować" brzmią po czesku jak wulgarne określenie pewnej czynności, która w jęz. polskim ma głównie określenia wulgarne lub prawnicze. Nie prowokujmy więc Czecha twierdząc na imprezie, że "pójdziemy poszukać jego żonę" lub też nie róbmy z jego psa niedorozwiniętej umysłowo fajtłapy twierdząc żę "zabawnie merda ogonem"... Nie proponujmy też obcesowo znajomej Czeszce "To co, ładujemy się do środka?". Pamiętajmy, że "szukać" to po czesku "hledat" i tylko tego słowa używajmy nie tylko pytając o drogę lub produkty w sklepie ale i rozmawiając głośno między sobą, że "idziemy szukać Czarnego Woła"... Swoją drogą, dopiero będąc w Czechach przekonujemy się jak często używa się tego czasownika.
"Panna" to po czesku "dziewica". Uważajmy więc by niechcąco nie urazić znajomego Czecha mówiąc "twoja panna", dając mu tym samym do zrozumienia, że powinien mniej pić piwa a więcej interesować się swą dziewczyną... "Pachnieć" brzmi jak czeskie słowo "cuchnąć". Można więc urazić gospodarzy zarówno komplementując ich kuchnię jak i dobór kosmetyków. (Używajmy tu słowa "wonieć".) "Nożyczki" to dla Czecha "nóżki". Nie dziwmy się więc pozytywnym obrotem spraw gdy o podanie "nożyczek" poprosimy jakąś piękna Czeszkę... "Zachód" to po czesku "ubikacja". Zatem, nie chwalmy ichnich produktów lub idei, twierdząc, że są jak "z zachodu Europy"... Furorę natomiast zrobiłoby w Czechach zielonogórskie Radio Zachód. Niniejszym polecamy ekspansję na tamtejszy rynek.
SŁOWA CZESKIE:
Niebezpiecznych lub zabawnych słów więcej jest w jęz. czeskim niż polskim. Trudno byłoby oduczyć Czechów stosowania ich we własnym kraju. Spróbować można ale chyba lepszym rozwiązaniem będzie przyzwyczaić się, że Czesi nie próbują nas urazić wspominając o następujących kwestiach:
jeśli wydaje nam się iż Czech twierdzi, że:                                 ...to tak na prawdę:



"jesteśmy zwykłym frajerem"                                                  ... to być może nas komplementuje. "Frajer" to po czesku ktoś, kto  
                                                                                           potrafi rozpychać się w życiu łokciami

"mieszka w baraku"                                                               ...mówi zapewnę prawdę. Nie protestujmy. "Barak" to - po prostu -
                                                                                           budynek, kamienica.

"spotykamy się z dziwkami"                                                   ...zdaje sobie sprawę, że wszystko z nami w najlepszym porządku.
                                                                                          "Divka" oznacza dziewczynę...

"lubimy czerstwe pieczywo"                                                   ...trafnie odgadł nasze upodobania. "Ćerstvy" znaczy świeży.

"niezły z nas dziwak"                                                             ...zapewne jesteśmy w teatrze. I zachowujemy się jak na widza
                                                                                           ("divak") przystało.

"jego siostra zachowuje się jak jeptiszka (!?)"                          ...nie róbmy sobie nadziei. Dziewczyna pozostanie niezłomna skoro
                                                                                           zachowuje się jak "zakonnica"

"często jesteśmy nieprzytomni w knajpie"                                ...nie,  nie należy rezygnować z picia piwa. Wręcz  przeciwnie -
                                                                                           zarzuca nam, że zbyt często jesteśmy "nieobecni" w knajpce.

"ma za mały odbyt"                                                               ...skarży się na koniunkturę gospodarczą, ze szczegolnym
                                                                                          uwzględnieniem "zbytu" na towary i usługi. Mimo wszystko, zmieńmy
                                                                                          temat rozmowy...

"zaraz nam zada pokutę"                                                       ...zapewne jest policjantem. A my niepotrzebnie aż tak spieszyliśmy
                                                                                          się do Pragi. Bo "mandaty" w Czechach wysokie...

"pyta, czy czujemy chuć"                                                       ...owszem, idźmy za nim bo na pewno zaprowadzi nas do doskonalej
                                                                                          gospody gdzie zaspokoimy owe "łaknienie".

"pyta troskliwie, czy mieliśmy ostatnio poruchę"                      ...niepokoi go czy nasza skodiczka dojedzie bezkonfliktowo do samej
                                                                                          Pragi skoro już wcześniej miewała "awarie".

"krzyczy, że to jest napad"                                                     ...chwali nas za lotność umysłu. Prawdopodobnie ów "pomysł" dotyczy                                      
                                                                                           pozostania U Hrocha na kolejne trzy piwa...

"krytykuje nasze rypadło"                                                       ...no i słusznie czyni. Następnym razem przyjedźmy do Pragi
                                                                                          samochodem, a nie "koparką"...
Czy zatem sprawa wygląda beznadziejnie? Czy poruszając się po Czechach zaopatrzeni w nasz polski, było nie było, język przypominany chodzących po wojskowych latrynach z odbezpieczonym granatem?
Bynajmniej. Po pierwsze - te wymienione powyżej, to prawie wszystkie (wszystkie znane nam) możliwe źródła poważnych nieporozumień. Po drugie - na szczęście "piwo" w obu językach brzmi podobnie. I tylko w Czechach lepiej smakuje. Po trzecie wreszcie - po paru takich piwach dogadamy sie nie tylko z każdym Czechem lub Czeszką ale i każdą "Norką" lub "Danką"...  "Norka" to - oczywiście - Norweżka, "Danka" zaś, to "Dunka"...
<<