IĆ SIOBJE DZIO DZIOMU!
Dlaczego tak się dzieje? Poza ewidentnym czynnikiem leksykalnym , o którym za chwilę, ważną rolę odgrywa też sposób wymawiania niektorych dźwięków. To fakt, że Czesi nie rozróżniają np. "ż" i "ź". Nasze twarde "sz" zmienia się w mięciutkie "ś". W ten sposób szlachetna "szkoła" staje się dziecinną "śkołą", a dumny "człowiek" - lekko zawstydzającym "ćłowiekiem". No i, ta czeska tendencja do zdrabniania wyrazów. Tendencja wynikająca na poły z dobrodusznego charakteru naszych sąsiadów, na poły zaś - z gramatyki czeskiej, gdzie niektóre końcówki (np. "-ećko") nie są zdrobnieniami mimo, że tak właśnie brzmią po polsku. I mamy efekt lekko komiczny. Miły dla ucha, gdy mówi do nas radosna Czeszka, kuriozalny zaś - gdy stanowi dubbing kina akcji...
Jak jednak całą sprawę widzą Czesi? Z ich punktu widzenia, to my wymawiamy miękko spółgłoski twarde! Otóż, w wyrazach pokrewnych nasze "dź" i "ć" brzmią po czesku - "d" i "t". Polskie "ń" to czeskie "n" itd.. No, to wyobraźcie sobie teraz, że istnieje język, w którym polskie zdanie: "Znowu tu stoi zamiast biec sobie do domu" byłoby wymawiane: "Źniowu ciu ścioi ziamiaść bieć siobie dzio dziomu". Dokładnie tak nas słyszą Czesi...