Tej gospody osobiście bardzo nam żal. Niby leży bezpośrednio na szlaku, a jednak rzadko do niej zaglądamy. Powód dość oczywisty. Mamy wrażenie, że kelnerzy kochają zarabiać dodatkowe pieniążki na naiwnych turystach. Nigdy do końca nie wiadomo, co ile kosztuje, a przedstawiane rachunki bardziej przypominają naszą Warszawę niż Pragę. Wielka szkoda, bo jest to jedna z najstarszych praskich piwiarni, bajecznie położona i wspaniale urządzona. Wnętrze naprawdę jest jednym z najpiękniejszych w Pradze. Przez witrażowe okienka swiatło sączy się delikatnie do środka. Warto wejść choćby na jedno jasne wcześniej nakazując kelnerowi precyzyjnie określić jego cenę. Kiedyś lali tu Purkmistra. Teraz za 30 koron można napić się Velkopopovickeho Kozla. Leją również Gambrinusa. Obydwa browary za 30 koron. Jadła ze strachu nie kosztowaliśmy, ale lista dań jest zachęcająca, a ceny - zupełnie zwyczajne. Następnym razem mamy zamiar tutaj posiedzieć. Zobaczymy, czy zmieniły się obyczaje kelnerów.
róg loretańskiej i radnickich schodów
U STARE RADNICE
<<