Tutaj była kiedyś wspaniała gospoda. Klasycznie prosta i piękna. Drewniane ławy i surowe ściany pomalowane gdzieniegdzie na kolor ciemnej zieleń - kolor etykiet podawanego tu wówczas Staropramena. Spotykali się tu zwyczajni, okoliczni piwosze i obsługiwała ich najlepsza z możliwych brać kelnerska. Bardzo nam się tutaj podobało. I ta niezwykle trafiona nazwa. Ot, cała prawda. Prawda o Pradze, o piwie, o życiu.
Obecnie nazwa jakby pozostała. Ale trwa nieco wstydliwie nad tabliczką obwieszczającą, że jest to zupełnie nowy, elegancki lokal należący do sieci "Ztraty a nalezy", której inną knajpkę znaleźliśmy na Vinohradach. Szkoda.