To było kiedyś miejsce czarodziejskie. Przez wiele lat prażanie nie mogli zdobyć się na remont kamienicy, w której knajpa była usytuowana i jej zewnętrzne ściany podparte były solidnym drewnianym rusztowaniem. We wnętrzu znajdował się jednak lokal do którego grzechem było nie wejść. Dziś istnieje w całkowicie nowym ksształcie. Położony jest w tej samej starej i dostojnej kamienicy i to chyba wszytko co łączy te dwa lokale. Starą gospodę  mamy we wdzięcznej pamięci i choć jej nie ma opisujemy ją, jako miejsce klasyczne.

Podejrzewamy, że dobrze był opisywany w zachodnich przewodnikach, bo zawsze było tu wielu dewizowych turystów nieświadomych zresztą swego losu. Nieświadomych, bo zazwyczaj działy się tu historie trudne dla nich do zrozumienia. Piękne renesansowe wnętrze z niezwykłej urody piecem mogły sugerować konwencjonalną drobnomieszczańską restaurację. Pierwsze dziwy zaczynały się jednak, kiedy pojawiał się kelner... Najczęściej nieźle podchmielony z wykasaną koszulą. Sam byłem świadkiem, jak biednym turystom z Francji tłumaczył, że do posiłku należy koniecznie zamówić piwo i to w pierwszej kolejności.
Zamówienie piwa było warunkiem koniecznym do podjęcia dalszych rozmów na temat posiłku. Wybór dań w menu a owszem był i to nawet spory. Ale co z tego, skoro w wielu wypadkach dostawało się to, co akurat kucharz miał pod ręką. Zamawiając dania tanie otrzymywaliśmy te z górnej półki i na odwrót. Jedzenie było tu na tyle dobre, że nikt nie robił żadnych awantur. Knajpa dzieliła się na część restauracyjną i położoną na półpiętrze piwiarnię. Do tradycyjnych kufli lali pysznego Staropramena. To były czasy...

Dziś po długim remoncie otwarto lokal, który nazywa się tak samo, ale tym samym niewątpliwie w naszej zgodnej opinii nie jest. Bardzo eleganckie wnętrze, nie mające z poprzednim wojewodą nic wspólnego, wydaje się być podobne do wielu nowotworzonych aktualnie lokali. Sporo forsy i dbałość o szczegóły. Rezultat nawet do zaakceptowania, bo Czesi potrafią robić takie rzeczy. Dobry humor psuje jednak sztywna i leniwa brać kelnerska. Nie można doczekać się zamówionego jedzenia i piwa. Nie można doprosić się rachunku. Leją pilsnera i nie kosztuje zbyt dużo. Szkoda, że dawny wojewoda to już tylko legenda.
U VEVODŮ
<<