Ciepłych słów na temat przebogatej różnorodności praskiej oferty piwiarnianej nie szczędzimy na tych stronach, więc fakt, że w stolicy nad Wełtawą można napić się piwa w czymś przypominającym schronisko w otoczeniu gór, łąk i potoków nie powinien dziwić. A jednak dziwi, bo też Divoka šarka to miejsce zdumiewające.

Do tego rezerwatu przyrody dojedziemy najpierw metrem na końcową stację Dejvicką, a potem na pętlę tramwajami nr 20 lub 26, ale przecież jesteśmy wciąż w Pradze! Przy wejściu do parku przy pętli tramwajowej przypomina jeszcze o tym ponury budynek McDonald'sa, ale dalej zagłębiamy się już w krainę iście bajkową. Popularny szlak prowadzi wzdłuż "tytułowego" potoku, czyli Divokiej Sarki wijącej się wąwozem między lśniącymi w słońcu czernią granitu, majestatycznymi skałami. Wraz z rzeczką, której rwący nurt omija leżące w korycie głazy i gdzieniegdzie spada w dół malowniczymi uskokami, tworzą one prawdziwie górski krajobraz. Rzeczywiście, najwyższe ze skał mają nawet powyżej 300 m. Tu już tylko spotykane czasem tabliczki z charakterytycznymi nazwami praskich ulic przypominają, że to bądź co bądź dzielnica ponadmilionowego miasta, a nie odludzie w Beskidach.

Ale oddając się kontemplacji tych fascynujących "okoliczności przyrody", nie należy zapominać o najważniejszym. Praga nie byłaby sobą, gdyby w tak niesamowitym
miejscu nie można było napić się piwa z beczki. Wytrawnego piwosza nos z pewnością zaprowadzi do gospody "Divci Skok" położonej w pięknej zielonej kotlinie za odkrytym kąpieliskiem. Nadludzki wysiłek wędrownika (trzeba przejść około półtora kilometra) zostaje nagrodzony kuflem niedostępnego gdzie indziej Herolda z browaru w Brzeźnicach o mocno chmielowym posmaku i ciemnozłocistej barwie (18 Kc). "Na drugą nóżkę" warto spróbować Herolda o przydomkach psenicne kvasnicove, bo to pyszny trunek w typie niemieckich piw Hefeweizen - mętny, pozbawiony goryczki, za to lekko kwaskowaty w smaku. Psenicne (24 Kc) dostaniemy tylko z butelki, ale zawsze towarzyszy jej cudownie oszroniona firmowa szklanica z zamrażarki. Ot, co klasa to klasa.

Jest tylko jedno "ale". Restauracja zajmująca większą część budynku "Divcego Skoku" czynna jest, nie wiedzieć czemu, tylko ... zimą. "A czemu nie teraz?" - pytamy rezolutnie. "Bo jeszcze nie ma listopada" - jeszcze rezolutniej odpowiada nam sympatyczny barman. Nie da się odmówić racji; jest wrzesień. Trudno dociec, co skłania szefostwo lokalu do udostępniania go tylko zimą. Dość powiedzieć, że latem można delektować się "Heroldem" na dużym betonowym tarasie pod kasztanami, a w porach pogodowo nieokreślonych - zasiąść przy jednym z kilku stolików w drewnianej przybudówce do budynku. Tam też da się przekąsić coś z niedrogiej (30 - 40 Kc) garmażerki serowo-kiełbasianej albo ogrzać się rosołkiem (18 Kc).

Pokrzepieni napitkiem możemy udać się w dalszą drogę szlakiem Divokiej šarki, albo z powrotem do Pragi, by tam szukać kolejnych niezapomnianych miejsc. Na przykład gospody gdzieś przy plaży z pięknym widokiem na morze. Brzmi absurdalnie? A nam coś podpowiada, że w magicznym mieście, w którym wszystko jest możliwe, gdzieś przecież takie miejsce być musi ...
galeria
HOSTINEC "DIVCI SKOK"
rezerwat divoka šarka
<<
mapa on-line