Ciepłych słów na temat przebogatej różnorodności praskiej oferty piwiarnianej nie szczędzimy na tych stronach, więc fakt, że w stolicy nad Wełtawą można napić się piwa w czymś przypominającym schronisko w otoczeniu gór, łąk i potoków nie powinien dziwić. A jednak dziwi, bo też Divoka šarka to miejsce zdumiewające.
Do tego rezerwatu przyrody dojedziemy najpierw metrem na końcową stację Dejvicką, a potem na pętlę tramwajami nr 20 lub 26, ale przecież jesteśmy wciąż w Pradze! Przy wejściu do parku przy pętli tramwajowej przypomina jeszcze o tym ponury budynek McDonald'sa, ale dalej zagłębiamy się już w krainę iście bajkową.
Popularny szlak prowadzi wzdłuż "tytułowego" potoku, czyli Divokiej Sarki wijącej się wąwozem między lśniącymi w słońcu czernią granitu, majestatycznymi skałami. Wraz z rzeczką, której rwący nurt omija leżące w korycie głazy i gdzieniegdzie spada w dół malowniczymi uskokami, tworzą one prawdziwie górski krajobraz. Rzeczywiście, najwyższe ze skał mają nawet powyżej 300 m. Tu już tylko spotykane czasem tabliczki z charakterytycznymi nazwami praskich ulic przypominają, że to bądź co bądź dzielnica ponadmilionowego miasta, a nie odludzie w Beskidach.
Ale oddając się kontemplacji tych fascynujących "okoliczności przyrody", nie należy zapominać o najważniejszym. Praga nie byłaby sobą, gdyby w tak niesamowitym