Kiedy u Niedźwiedzia nie było miejsca, Skořepka najczęściej służyła nam swoimi salami. Gospoda zaprojektowana z dużym gustem. Sporo tu drewna. Jest stary wóz drabiniasty, stare sanie i dużo innych rzeczy. Można też zwiedzić sobie pięterko. Po krótkiej wędrówce schodami dochodzimy do miejsc przytulnych i sprzyjających rozmowom.
Kiedyś wpadaliśmy tu na królewską zupę kulajdę, ale niestety aktualnie nie ma jej w karcie. Gotują dobrze, ale ceny przy aktualnym kursie korony są już niestety dość wysokie. Chcąc zjeść obiad z piwem trzeba wydać około 250 koron. Można jednakże ograniczyć konsumpcję do česnekovego vyprostovaka s hribky v chleby za 50 koron i zrobi się dość przyjemnie w żołądku. Podają piwo kruszowickie za 24 korony.
Tuż obok dzielnica czerwonych latarni. Wieczorem pełno tu prostytutek, a kluby serwujące taniec przy rurze i pip szoły wypełnione są zapewne po brzegi.