U STARE POŠTY
<<
opletalova
W szóstym numerze "Pivnego Kuriera" ten właśnie lokal zyskał miano Gospódki Ze Snu. To oczywiście nas zwabiło. Cenimy sobie wybory wybornych czeskich specjalistów piszących w tym znakomitym periodyku dla wtajemniczonych piwoszy.

Po
łożenie bardzo atrakcyjne. Zaledwie parę kroków od górnego Waclawiaka. Skromniutko, czyściutko i przy okazji elegancko. U sufitu zawieszony stary secesyjny żyrandol, a obrusy jak na stole u dobrej przedwojennej gospodyni z Babimostu. Trafiliśmy tu około 11.00. Gospoda tętniła już swoim niepowtarzalnym życiem. Większość gości o tej porze to robotnicy zarabiający gdzieś w pobliżu na chleb powszedni.

Serwuj
ą wówczas zestaw tanich dan południowych. Ich cena nie przekracza 60 koron. Piwo Staropramen kosztuje tu 18 koron. Nalewają również piwo kruszowickie. Kelner proponuje je stałym bywalcom i jest to jakaś forma żartu. Bywalcy odskakują na taką propozycję jak oparzeni, po czym wszyscy wybuchają śmiechem, a kelner nalewa Staroprmena.



Gospoda ma na pierwszym piętrze salonik. Miejsce trochę bardziej eleganckie przeznaczone na biesiadowanie z okazji donioślejszych niż zwyczajne zaspokajanie głodu. Jest również ogródek na zapleczu kamienicy.

Gospod
ę otwierają w zwykły dzień o 9 rano a zamykają o 23. Specjalnością lokalu jest poštovni gulaš (60 koron) przyrządzany według własnej receptury. Co oprócz tego? Knedlo- vepro- zelo i wszystko to co lubimy najbardziej. Krótko mówiac: czeska klasyka. Gospoda czynna jest podobno w tym kształcie od niedawna. Długo trwała rekonstrukcja i remont lokalu. Jak barwnie podsumował ten okres czeski dziennikarz: "Čas ale bezel a pipa U Stare Pošty zustavala sucha." Nic dodać, nic ująć.

P.S niestety kelner dosc swiadomie pomylil sie o jeden browar w rachunku. Mala rzecz a smuci.
aktualizacja: lato 2005