Urocza mała gospoda na Smichovie, gdzie aż się prosi żeby wejść choćby po to, by ominąć grozę, którą wieje z mieszczącego się naprzeciwko baru "Barakuda", a innych lokali w zasięgu wzroku brak. Knajpa zalicza się do 4-tej cenovej skupiny, co niekoniecznie ma swoje odzwierciedlenie w cenach piwa - Staropramen 10* za 16,50 Kč , pilzner 12* - za 23 Kč . Ale trunek zacny i tym smakowitszy, że spożywany w przytulnym, swojskim anturażu - małe pomieszczenie z kominkiem w rogu, z obitymi drewnem ławami z kafelkami na blacie.
Zestaw typu "mydło i powidło" na ścianach pod sufitem - wędki, poroża, trofeum w postaci łba ryby-miecza, ale i tak największe wrażenia robią gabloty z deklami dawnych knajp i piw. Któż pamięta na przykład piwo Zlatovar? Któż nie wzruszy się widząc wafelek "Restaurace na Velehradzie" reklamujący konske specjality z końską głową na deklu? Współczesne linie lotnicze też raczej reklamują się w inny sposób niż Československe aerolinie obrazkiem wzlatującego kurczaka w mundurze pilota i czapką z napisem "OK". Oczywiście z obowiązkowym kuflem w dłoni (czy może raczej "w skrzydle").
Rozczulające napisy na ścianach w rodzaju: "Tutaj siedzi rybak Kolatka" albo "Podavame 7 gr. kavu" oraz uśmiechnięta, roztańczona, choć leciwa żeńska obsługa dopełniają bardzo zachęcającego obrazu całości.