Z prostego powodu. porcja pilsnera (tylko0,4 litra) kosztuje tu aż 40 koron. Kto by chciał zdradzać taką ponurą informację? Możecie się spodziewać wszelakich niespodzianek zamawiając jedzenie. Płaci się i to sporo za postawiony na stole ketchup , chleb, bagietki itp. Niepewność dotycząca pieniędzy jakie trzeba wydać odbiera nam ochotę na biesiadowanie. Żądza forsy zabiła charakter tego lokalu. Właściciele mimo pustek i tak pewnie wychodzą na swoje przyjmując hurtowo niemieckie wycieczki. Dla naszych przyjaciół zza Odry i Nysy kwestie finansowe w Pradze nie mają pewnie żadnego znaczenia dlatego nie protestują.
Mimo wszystko szkoda. Gdyby nie chłód płynący z wnętrza nastawionego na szmal lokalu byłby to chyba praski numer jeden. Mimo wszystko warto tu wejść by zobaczyć i zabrać do kolekcji dekielek. Piwo należy zamówić dla pewnej przyzwoitości.