Tę opowieść zacząć można by też od strony kulinarnej, bo bardziej zwariowanej karty dań nie ma (chyba?) w całej Pradze. Fantazjom kulinarnym - jidelny listek jest niezwykle bogaty - towarzyszy w tym przypadku nieograniczona fantazja językowa. Nic nie nazywa się tu standardowo i przed zamówieniem czegokolwiek trzeba przebrnąć przez skomplikowane meandry czeszczyzny. Ale warto, bo zabawa jest przednia, np.:
utonuly penec to utopenec
ctvero to pinek = 4 topinky
uzene matove eso = uzene matesy
kartoflplac = bramborove placky
michanice z Lenina a jeho vsazene vejce = michana zelenina z volskym okiem (jajkiem sadzonym).
Obok wodza październikowej rewolucji w "tramwaju" występują też postaci, które wywarły nieco mniejszy wpływ na historię:
nabity kolt kovboje Lojzicka
souboj ve Virginii - sermuje Jan Hujer Kostka
Opisowej nazwie potrawy osma hodina odbila, lampa jeste svitila ... towarzyszy na szczęście dopisek zdradzający, o co właściwie chodzi: ... a krvavy koleno bylo peceno s horcici a křenem. Uroczo brzmi w karcie dań ostrzeżenie: tatara hygiena nekazala ... Poczciwy schabowy występuje tu jako hudebni skupina "Smazeny řizek", a czym charakteryzują się tak wyszukane potrawy np. rozchlastany biftek, salatoryba czy curva korel przekonajcie się sami. Nawet jeśli na jedzenie nie ma ochoty, jidelny listek można studiować godzinami.
Tak, wiele jest sposobów, by zacząć opowieść o "Piwnym tramwaju", ale nie od dziś wiadomo, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. A prawdziwy mężczyzna udany pobyt w gospodzie kończy najczęściej, no cóż ..., wizytą w toalecie. I tu czekają miłe niespodzianki. Obok wspomnianych już tramwajowych rur dla utrzymania równowagi, kafelki pokrywają rysunki, by tak rzec, damskich owłosień łonowych. Podpisy - Jana, Marika, Verouška itd. - zdradzają ich posiadaczki, choć w jednym przypadku pogubił sie nawet sam autor (podpis: "to ja nevim"). A nie trzeba chyba dodawać, że autorem jest mistrz Śevčík, więc bądź co bądź obcujemy tu ze sztuką. Kafelki z cipkami były ponoć już zresztą na jakiejś wystawie.
Jak zakończyć opowieść o "Piwnym tramwaju"? Najlepiej w ogóle ... Ta historia nie ma końca, bo takie miejsce warte jest jeszcze niejednych odwiedzin. "Piwny tramwaj" to prawdziwy "tramwaj zwany pożądaniem". Pod każdym względem.