galeria
U TŘI VOLU
<<
"...Yyhmmmgfg ggyhhhm mbbbłłłm eeeehhhmmmm rrrrrwłłłłnnnnnn bllldnnn nnmłłl..." - wbrew pozorom i wbrew światłej wiedzy światłych bohemistów, powyższy tekst jest jakimś rodzajem czeszczyzny. Albo to środowiskowy slang, albo kbelska gwara, bądź też inszy swoisty idiolekt. Ale w takim mniej więcej języku przemawiał do nas, a raczej - mniej więcej do nas - jeden z klientów uroczej gospody "U tři volu". Usprawiedliwia go trochę fakt, że było ok. 23.oo, a klient ów wypił tego dnia już niejedną beherovkę. Jego kompan, który akurat nam stawiał beherovkę, szczęśliwy, że może porozmawiać z Polakami, zdawał się doskonale rozumieć ów kompletnie pozbawiony samogłosek, ginący już język lecz strofował kolegę czeszczyzną znacznie współcześniejszą.

Dosiadł sie do nas słysząc język polski i opowiadał nam jak to bywał w Polsce jako żołnierz, z największym podziwem chwaląc Polaków jako najdzielniejszych wojaków. Mimo, że było to jeszcze przed naszym  
bohaterskim zdobyciem Bagdadu. Potem przeszedł do czynu prezentując nienaganną musztrę, troszkę w duchu C.K. armii. A tutejszy kelner coraz bardziej się irytując, straszył, że nie poda nam już alkoholu bo późno i niektórzy są już "uplnie hotovi".

I takie mniej więcej wspomnienia mamy z tego sztandarowego kbelskiego lokalu. Wspomnieć wypada, że 100 metrów od tej knajpki zazwyczaj nocujemy więc czujemy się na poły krajanami wieczornych gości gospody. Panuje tu trochę szorstka, wschodnioeuropejska atmosfera. Nie dogadacie się raczej po francusku, choć trochę z francuska "brzmi" tradycja nahorze bez, celebrowana tutaj w piątkowe wieczory. Kelnerka podaje piwo smichowskie oraz pilzneńskiego Gambrinusa, o którym dane nam tu bylo usłyszeć wiele cierpkich słów jako piwie marnym a rozpychającym się łokciami, zdobywając kolejne praskie przyczółki. Z tą drugą informacją nie sposób się nie zgodzić. Jednakowoż informacja pierwsza wymagałaby dłuższych studiów komparatystycznych, negocjacji i - przede wszystkim - degustacji, na które chętnie godzimy się będąc na kbelskiej ul. Mladoboleslavskiej. Choć zazwyczaj, jako goście, grzecznie zgadzamy się z opiniami naszych gospodarzy. Nawet z owym cytatem z początku tekstu też się, zasadniczo, zgodziliśmy.
ul mladoboleslavska (844)
mapa on-line