

Rzadko zdarza się by tak nas uradowało logo Gambrinusa. Takie logo umieszczone
w Polsce, pośród złowieszczych napisów typu warka czy tatra byłoby jak
wybawienie. Ale w Pradze?
Jednak na Smichowie, sympatycznej dzielnicy, gdzie władzę absolutną dzierży
Staropramen, takie logo stanowi coś na kształt prowokacji politycznej. Zarzewie
buntu nie ma jednak szans na realizację bo wystarczy parę kroków do pobliskiej
gospody Na
Verandach by po łyku tamtejszego niefiltrowanego Staropramena
przekonać się, że uzurpator Gambrinus nie pociągnie ludu na barykady.
Jednak jako, że każda władza deprawuje, tym chętniej zawitaliśmy w gościnnej
gospodzie U Vahy.
I trudno lepiej trafić. Klimat lokalu - najklasyczniejszy z klasycznych
przepięknie kontrastuje nie tylko ze wspomnianym już "pałacem" Staropramena ale
i z absolutną większością, niezłych skądinąd, pivnic Smichowa. Żadnego ukłonu w
stronę nowoczesności i mody, żadnego mizdrzenia się w stronę dziatwy szkolnej,
zero - jednym słowem - wyrafinowania i kalkulacji.
Tylko najczystsza i przaśna demokracja. Lokalik bardzo pod tym względem
przypomina nam wspaniałą knajpkę "U Včelařů" na Nowym Mieście. Tutaj może wejść
każdy i czuć się tu dobrze. Tutaj przesiadują okoliczni sztamgaści poszukujący
lokali normalnych- takich, do których chodziły już pokolenia prażan. A i
zbłąkany turysta będzie tu ciepło przyjęty oraz odpowiednio nakarmiony. Czego
doświadczyliśmy na sobie.