Jeśli niepomni naszych ostrzeżeń, zabrniecie kiedyś w okolice głośnej, drogiej i na wskroś nieszczerej gospody U Fleků, nie musicie od razu wzywać taksówki na Żiżkov. Odreagować można znacznie bliżej. Po drugiej stronie ulicy znajdziecie bowiem idealne (to właściwe słowo: IDEALNE) zaprzeczenie gospody dla bogatych turystów: piwiarnię U Pszczelarzy.
Nie dajcie się zwieść pozorom: kucharz o wyglądzie muzyka z Papa Dance przygotuje tanie i mistrzowskie jadło, pospolity gambrinus jest tu lepszy niż gdziekollwiek indziej, a nieco powolni i mrukliwi sztamgaści - bardzo przyjaźni otoczeniu. Gdy pojawiliśmy się tu drugi dzień z rzędu - powitali nas uśmiechami i skinieniami pełnymi aprobaty. Usiedliśmy, podobnie jak oni, na naszym stałym miejscu ciesząc się prostą atmosferą tego miejsca.
To tutaj pani "gospodzka" nauczyła nas jak poprawnie jeść tzw. krokety: otóż owych przepysznych kulek nie należy próbować nabijać na widelec (jak robi każdy w atawistycznym odruchu) lecz najpierw zgnieść dyskretnie zagradzając nożem drogę ewentualnej ucieczki. Przy pewnej wprawie jest to radocha nie tylko kulinarna...