To dyskretna gospódka, która nie przeszkodzi w zwiedzaniu Pragi. "Gospódka", to zresztą zbyt wiele powiedziane. Ot, licha budka, w której wydają piwo w plastikowym kubku. (Zdaje się, że wydadzą tez w klasycznym, szklanym jednak należy w tym celu usiąść przy stoliczku i poczekać na obsługę.) Podadzą nam też, jeśli potrzeba, najmniej finezyjne, proste dania typu smażony ser z frytkami.
W czym zatem tkwi sekret? Wystarczy przyjrzeć się czcionce napisów, którymi budka jest upstrzona by nabrać dziwnego przekonania, że skądś to liternictwo znamy. Nie, to nie popularna Tahoma9, z ciemnozielonej praskiej strony. Czcionka przypomina tę, którą opisane są butle postrzyżyńskiego piwa. Rzadkie a doskonałe to piwo znalazło tu bowiem swój lokalik.
Oczywiście, jeśli ktoś pragnie napić się piwa z Nymburka, powinien raczej pojechac na Nusle do pięknej gospody Taborka na przeciwko murów więzienia. Jednak będąc na Holeszowicach (a być tu warto, bo piwną ofertą deklasują okoliczne dzielnice) nie sposob zignorować hrabalowskiego piwa.
Budkę odnaleźć arcyłatwo. Zobaczycie ją, gdy z racji jakichś nader kulturalnych inspiracji zechcecie odwiedzić wystawowe tereny Holeszowic, tzw Vystaviste. Stoi skromna i zielona niedaleko głównego wejście na secesyjne tereny dawnej wystawy krajowej. Wychylicie kufelek lub dwa i zobaczycie jak miło wypite Postrzyżyńskie niesie was dalej po Pradze.

